Udostępnij

Od paru dni mieliśmy w domu atmosferę napięcia, spowodowaną moją rzekomą zdradą. Zdrady nie było, ale wytłumaczenie tego kobiecie graniczy z cudem. Ona i tak wie swoje.
Zobaczyła mnie w objęciach Dorotki, żony gospodarza u którego byliśmy imieninach.
Dorotka była tak nawalona, że wisiała mi na szyi. Trudno było się od niej uwolnić.
Nie mniej jednak to na mnie padło podejrzenie żony.
Ale jest to szczegół, który lekceważyłem. Do czasu.

W piątek wieczorem zabrzmiał dzwonek przy bramie wejściowej. Poszedłem otworzyć i stanąłem jak wryty. Po kilkunastu latach pojawił się u mnie kolega z dzieciństwa. Maciek, bo o nim mowa, był moim przyjacielem z lat przedszkolnych, szkolnych i podwórkowych.
Przeżywaliśmy razem to, co przeżywa chyba każdy chłopak, w przedziale wieku od lat 5 do 15. Razem wypalaliśmy pierwszego papierosa, razem piliśmy pierwsze piwo, razem przeszliśmy pierwsze doświadczenia seksualne. Zmienił się bardzo. Pamiętałem go jako chłopca, a przede mną stał dojrzały mężczyzna.
Nie będę opisywał radości z tego spotkania, ani pierwszych minut powitalno-wspomnieniowych, bo tu nie o to chodzi. Faktem jest jednak iż po mniej więcej 2 godzinach zasiedliśmy przy stoliku, z niemałą butelczyną „Polskiej” Od samego początku zauważyłem, że Aga ukradkiem przygląda się mojemu przyjacielowi. A to coś mu poda, a to się zapyta czy mu nic nie brakuje, a to wykazuje niezwykłą ciekawość w stosunku do tematów, które on porusza. Przy tym przez cały czas traktuje mnie jak powietrze. Z wyraźną, przysparzającą jej przyjemność, perfidią. Wypity alkohol zrobił swoje i zaczynam zauważać także, że Maciek spogląda na Agę inaczej. I nie jest to związane z wypitym alkoholem. Zaczyna obserwować jak wychodzi raz po raz do kuchni, śledząc jej zgrabne nogi i zbyt krótką spódniczkę. Gdy nachyliła się nad stołem, uwydatniając swoje piersi o mało się nie zakrztusił.
Jak to po alkoholu, atmosfera rozluźniła się zupełnie. Na porządku dziennym ( a raczej nocnym) stały się dowcipy erotyczne, w których to celowała Aga. Dlaczego wcześniej mi ich nie opowiadała?
Gdy już wszyscy mamy nieźle w czubie, Maćkowi wzięło się na wspominki seksualne naszej młodości.
– A pamiętasz jak się razem onanizowaliśmy?
No powalił mnie takim pytaniem. Ukradkiem spoglądam na Agę i widzę w jej oczach błysk,
który dobrze znam.
– Onanizowaliście się razem? I co, który był lepszy?
– Lepszy w czym – pytamy niemal jednocześnie.
– No chodzi mi o to, który z was dochodził szybciej.
– Mirek – bezceremonialnie stwierdza Maciek.
– A który strzelał mocniej?
– Maciek – mówię.
Rzeczywiście. Gdy dochodziło do wytrysku, mój był jakiś marny. Ledwie łyżeczka od herbaty. Maciek jak odpalił, to aż sam się dziwiłem. Nigdy nie byłem pewny czy ma wytrysk, czy sika.
Aga w wyraźną ochotą postanowiła drążyć ten temat, a mnie już było wszystko jedno.
– A jak żeście się onanizowali? Sami ze sobą, czy nawzajem?
– Sami ze sobą – odpowiadam
– No nie mów, a pamiętasz raz jak ja ci zrobiłem dobrze ręką?
– Nie było tak, sam sobie waliłem konika a ty tylko dokończyłeś. To się nie liczy.
– Och, jak ja chciałabym to zobaczyć – stwierdza moja żona.
– Co?
– No jak onanizowaliście się.
– Nic straconego – mówi Maciek. Zawsze możemy to powtórzyć.
Obserwuję Agę i widzę do czego dąży. Jej wypieki na twarzy i niespokojny wzrok mówią wszystko. Jest lekko wstawiona, hamulce powoli puszczają. Ku mojej trwodze nie patrzy na mnie, lecz na krocze Maćka.
– No, to świetny pomysł – mówi Aga. Ale czy Mirek będzie chciał. Wiesz Maciek, on jest taki pruderyjny.
– Ja pruderyjny?! Jeśli chcecie to zaraz wam pokażę jak to się robi – wykrzyczałem to prawie.
– Pokaż, i to już – odparła Agnieszka. A z resztą, co ty tam możesz pokazać.
Nie namyślając się długo rozpiąłem rozporek i jednym ruchem wywaliłem swego kutasa na tzw. widok publiczny.
– Brawoooo!, rozległo się w pokoju.
Teraz stoję z kutasem w połowie w wzwodzie i czekam nie wiem na co.
– No to pokaż mi jak to robiłeś – oczywiście Aga
Łapię go w rękę i trochę ze złością zaczynam się onanizować. Agnieszka aż poprawia się na sofie.
Widzę, że kątem oka patrzy na krocze Maćka, które wyraźnie się uwypukliło. Zasuwam jak pośpieszny i już po kilkunastu sekundach wiem, że w tym tempie to długo nie potrwa.
– Szybciej, szybciej – ponagla moja żona. Jestem bardziej ciekawa jak pójdzie Maćkowi.
Oczami wyobraźni już widzę onanizującego się Maćka, a przede wszystkim Agnieszkę siedzącą tuż obok niego. Czy nie będzie chciała mu pomóc?
Nie wiem czemu, ale wpada mi do głowy pomysł przeciągania tej sytuacji w nieskończoność. Może się znużą i dadzą spokój? Niepostrzeżenie moja ręka zwalnia tempo. No teraz już jest lepiej.
–Nie oszukuj – odzywa się Maciek.
–Właśnie, nie oszukuj, bo ci pomożemy – śmiejąc się, grozi Aga.
–Nie oszukuję, ale za szybko przecież nie można – próbuję się niezdarnie usprawiedliwiać.
Po kolejnych wolnych ruchach para obserwatorów niecierpliwi się.
–Maciek, pomóż mu.
–Nie ma sprawy.
Maciek już jest koło mnie. Łapie za moją rękę i znacznie przyspiesza. Żarty się skończyły.
Tempo wzrasta i czuję rosnące podniecenie. Wpadam na wg mnie genialny pomysł. Zwalniam powoli uścisk dłoni na kutasie i przez chwilę Maciek porusza już tylko moją ręką. Ale żona natychmiast interweniuje.
–Pusty przebieg, pusty przebieg!
–Co ty kombinujesz? – pyta Maciek. Chyba już wiesz, że się tu spuścisz?
Maciek odciąga mi rękę i sam łapie za moją pałkę. Od razu zasuwa jak express. Próbuję odzyskać kontrolę nad tym co robi, ale jest to daremne. Czuję wzbierający wulkan. Kątem oka patrzę na żonę.
Widok dwóch facetów w takiej sytuacji doprowadził ją do maksymalnego podniecenia. Prawą rękę wsunęła pod spódnicę i wyraźnie nią porusza. Na twarzy wypieki i dziki błysk w oku.
Łapię za rękę Maćka. Zatrzymuję tempo akcji.
– Zostaw – mówię. Może ja nie chcę.
– Myślę, że chcesz. Zaczyna dalej posuwać ręką.
– A może nie, i łapię go za rękę.
Znów go wstrzymuję. Po kilku takich wychwytach nie wytrzymuje Aga. Wstaje i zachodzi mnie od tyłu. Łapie mnie za ręce i przytrzymuje z tyłu.
–Tylko mi się rusz, to popamiętasz – wycedza przez zęby.
Teraz mając swobodny dostęp do mojego kutasa Maciek nie pozostawia mi żadnych złudzeń jak to się skończy. Próbuję jeszcze wyswobodzić ręce z tyłu, ale żona trzyma mocno, a siłę to ona ma.
Maciek łapie mojego kutasa mocnym uściskiem i zaczyna zasuwać. Czuję zbliżający się wytrysk.
–Poczekaj – mówię do niego.
–Na co?
–Ja to zrobię sam.
–Dobrze. Puść go Aga.
Żona puszcza mi ręce, a ja łapię za kutasa i znów powoli onanizuję się.
–O nie, mówi Maciek, on znowu zaczyna.
Żona przechodzi do przodu i przygląda się mojej akcji.
– No faktycznie, znowu z nami pogrywa. Weź się chłopie do roboty.
– Nic z tego nie będzie – mówię. Nic nie zdziałacie . Dajmy sobie spokój. A przecież wiem, że jeszcze chwila a byłoby po wszystkim.
Opanowała mnie taka niewytłumaczalna chęć przerwania tej sytuacji. Jednocześnie gdzieś w głowie tli się nadzieja, że oni nie przestaną. Szczególnie wnerwia mnie moja żona, która jest jakby prowodyrem całej tej sytuacji. Patrzą się teraz oboje na mojego kutasa i kombinują co zrobić.
– Nie martw się, damy sobie radę – mówi Aga.
Widzę, że przejęła całą kontrolę nad sytuacją. To ona gra pierwsze skrzypce.
– Maciek, przytrzymaj mu prawą rękę. Maciek posłusznie łapie mnie za nadgarstek.
Jednocześnie żona obiema rękami przytrzymuje mi lewą . Cel jest jasny i osiągnięty. Ja mam obie ręce unieruchomione, a Maciek prawą rękę wolną.
– No na co czekasz? – pyta żona Maćka.
Maciek łapie za mojego kutasa i bez żadnego „ale” zasuwa.
Chcę coś jeszcze wymyślić, ale głowa już nie pracuje. Podniecenie osiąga poziom niewyobrażalny i puszczają wszelkie opory.
Jeszcze chwila i stało się. Strzelam.
–Nooooo, nieźle – mówi Maciek z uznaniem.
–Co, to wszystko? – pyta żona
–Już, już – Maciek wyraźnie zdradza oznaki zniecierpliwienia.
–No to teraz ty Maciek – mówię bez przekonania.
Maciek już opuszcza spodnie i bokserki. Oczom wszystkich ukazuje się jego pała.
Błyskawicznie oceniam jego rozmiary i stwierdzam że ma czym się pochwalić. Może nie jest dłuższy od mojego, za to jego średnica jest powalająca.
Obserwuję Agę. Wlepia wzrok w kutasa Maćka, jakby nie było na świecie nic godniejszego uwagi.
Czuję, że chce coś powiedzieć, ale nie daje jej na to szans.
–No to zaczynaj – mówię.
Maciek od razu łapie za kutasa i zasuwa tak, że trudno nadążyć wzrokiem.
Moja żona jest zachwycona. Co jakiś czas oblizuje tylko wargi i przebiera nogami.
Chyba wziął za duże tempo chcąc się popisać, bo wygląda tak, jakby chciał go sobie urwać a nie mu zrobić dobrze.
I tu mój nokaut.
– Wolniej Maciek – odzywa się Aga. Spójrz tu.
Patrzę „tu” i głupieję do reszty. Moja żona jest bez bluzki i stanika. Przed Maćkiem sterczą dwie piękne piersi.
– Może ci to pomoże?
Na efekt nie trzeba długo czekać.
Maciek zaczyna kończyć. Mruży oczy i wydaje z siebie cichy pomruk. Odsuwam się na bok pomny jego możliwości, ale niepotrzebnie. Ku mojemu zaskoczeniu Agnieszka ręką zakrywa wylot jego lufy. Nie mogę oderwać wzroku od takiego widoku. Jego sperma wycieka z pod ręki żony i wylewa się na podłogę. Czuję rosnące na powrót podniecenie. Maciek wycofuje się powoli i opada na fotel. Na placu boju zostaje tylko Agnieszka z ręką z nasieniem Maćka. Po chwili pewnym krokiem zmierza do łazienki.
Siadamy z Maćkiem w fotelach.
–No i jak było – pytam
–Fajna zabawa .
–Ale….
W tym mmencie moja żona zamyka mi ręką usta. No oczywiście tą ręką. Czuję specyficzny smak i zapach nasienia.
–To za Dorotkę – szepce mi do ucha.
Maciek zwija się ze śmiechu.
–To nie ja – mówi, usprawiedliwiając się.
Teraz ja idę do łazienki by się umyć. Zły jestem do granic możliwości.
Pół godziny później jestem już w łóżku. Żony nadal nie ma. Dyskutuje z Maćkiem i coraz częściej dochodzi do mnie ich chichot dobiegający z jego sypialni. Nie wytrzymuję i wstaję. Muszę sprawdzić co się tam dzieje.
Widzę moją żonę jak siedzi na łóżku Maćka. Jej ręka coś majstruje pod kołdrą, którą jest przykryty Maciek
Docierają do mnie strzępki rozmowy:
–To jak, zgadzasz się – mówi Aga
–Ale czy nie będzie miał do mnie pretensji?
–To, zostaw mnie.
–Dobrze, niech będzie.
Słyszę jak Aga wstaje i wychodzi. Zmykam do łóżka. Aga kładzie się obok mnie.
–Śpisz ? – pyta
–Nie
–Wiesz, Maciek zgodził się zostać u nas do niedzieli. Jutro postaram się zrobić wam niespodziankę.
–Jaką niespodziankę? – pytam zaniepokojony
–No przecież nie powiem ci. Co to by była za niespodzianka. Ale jedno ci mogę powiedzieć.
Pogramy trochę w karty. Odechce ci się tej Dorotki na dobre.
Sobota zeszła nam na leczeniu kaca. Dopiero po południu doszliśmy do siebie. Moja żona była w domu, ale tak jakby jej nie było. Prawie cały dzień spędziła na piętrze, w innej części domu.
Ani słowem nie wspomnieliśmy o dniu poprzednim. Jakby nic nie było. Choć nie ukrywam, że ciągle miałem przed oczami widok jej nagich piersi zachęcających Maćka. Ziarno zostało zasiane.
W myślach rozwijałem tamtą sytuację, łącznie z pieszczeniem tych piersi przez Maćka. O dziwo, wywoływało to we mnie mocne podniecenie.
Ok. 21.00. poszliśmy się wykąpać i przebrać w coś lekkiego. Gdy zszedłem na dół to moja żona już tam była. O czymś rozmawiali z Maćkiem.
Nie mogło się obyć bez alkoholu. Wypiliśmy po bardzo dużym drinku.
Rozsiedliśmy się wokół stolika i wówczas żona wyciągnęła z pod stolika taką małą aktówkę.
–To co, pogramy sobie w karty?
–Jasne. Maciek nie miał żadnych wątpliwości.
–No nie wiem – odpowiadam. Czuję tu jakiś podstęp.
–Nie ma żadnego podstępu. Gra to gra.
–A w co będziemy grać? – pytam.
–W pokera
–Pewnie rozbieranego – próbuję żartować.
–Nie. Rozkazanego.
Teraz żona otwiera aktówke i wysypuje jej zawartość na stolik. Jestem zdziwiony.
Na stoliku znalazła się talia kart (24), kilka moich wizytówek, kilka odcinków sznurka
i kajdanki. Te kajdanki dostaliśmy w prezencie na 1 rocznicę ślubu od znajomych. Nie twierdzę że niepotrzebnie. Parę razy były w użyciu. Zawsze śmieszyło mnie różowe obszycie metalu.
–Pozwólcie że objaśnię wam zasady gry.
–Zaraz, zaraz – mówię. A jak ja nie chcę grać.
–To przez ten rok będziesz miał w domu takie piekło, że się nie pozbierasz.
–To jakie są te zasady? – pytam
–Gramy partyjkę pokera. Kto przegra ten musi wykonać rozkaz. Rozkazy są napisane na odwrocie wizytówek.
–A kto je wymyślił? – pytam, choć znam odpowiedź.
–Ja. Masz coś przeciwko?
–Nie, tylko pytam.
–Na wykonanie każdego zadania mamy 5 minut. W przypadku gdy wykonujący zadanie będzie się wykręcał lub oszukiwał, zadanie to wykona w kajdankach, od nowa. Zgadzacie się?
–Zgoda – mówimy jednocześnie.
– Czas mierzymy zegarkiem kuchennym. (To taki kretyński nakręcany kalafiorek).
Alkohol mi szumi w głowie i wzrasta podniecenie, choć nie znam treści ani jednego rozkazu. Podświadomie czuję jednak, że żona przygotowała tam niezły pasztet.
–No to wypijmy na odwagę – mówię i opróżniamy kolejną szklaneczkę.
Widzę, że żonie świecą się oczy. Z alkoholu czy podniecenia? – nie wiem.
Gramy pierwszą partyjkę. Przegrywa Agnieszka.
–No to odkrywaj zadanie – mówię.
–Z przyjemnością – mówi. Te pierwsze są łatwe.
„Przegrany pierwszy się rozbiera i prezentuje reszcie swoje wdzięki. Jedną część garderoby musi na sobie zostawić”
Żona wstaje i zaczyna się rozbierać. Zdejmuje powoli rajstopy, zsuwa stringi (nigdy ich nie lubiała)
jakimś dziwnym ruchem wyciąga z pod sukienki biustonosz, po czym kłania się i siada. Została w krótkiej rozpinanej sukience.
–Tak nie może być – mówi Maciek
–Właśnie – to oszustwo.
–Jakie oszustwo? Zostałam w jednej części garderoby. Tylko w sukience. O co wam chodzi?
Mam wrażenie, że ta gra jest ustawiona.
Siadamy i gramy. Znów przegrywa Agnieszka
Wyciągnęła wizytówkę i czyta:
„Przegrany będzie dotykany przez pozostałych tam gdzie będą chcieli”
Natychmiast wstaje, choć już trochę chwiejnym krokiem, nakręca zegarek na 5 minut i czeka.
Patrzę teraz na Maćka. Widzę w jego oczach iskry i niepewność – co ja zrobię.
Przez prawie 2 minuty nie robimy nic, aż wreszcie Maciek przejawia jakieś zainteresowanie.
Ręką zaczyna pieścić pierś Agnieszki, ale przez sukienkę. Tłamsi i ugniata. Widzę to, i czuję takie uderzenie podniecenia, że się odwracam na chwilę. Muszę coś z tym zrobić.
Po chwili patrzę znowu. Przez sukienkę widać sutek Agnieszki i właśnie na nim Maciek skoncentrował atak. Nie mogę być inny i zaczynam pieścić drugą pierś żony. Widzę, jak druga ręka Maćka szuka czegoś na dole pod sukienką. Natychmiast wędruję tam ręką, ale tam już jest Maciek. Nakładam moją rękę na jego i próbuję odgadnąć co kombinuje. Jego ręka wyraźnie się porusza, choć bardzo delikatnie. Agnieszka ma zamknięte oczy. Widzę że zapomniała gdzie jest. Wpadam na pomysł, jak odwrócić uwagę Maćka od jej szparki. Odpinam szybko trzy guziki z góry sukienki żony i odsuwam ją na bok. Nagle na widoku pojawia się pierś Agi. Rzeczywiście Maciek natychmiast zauważa ją, po czym rzuca się do niej ustami. Zaczyna ssać. Po 10 sekundach DZWONI ZEGAREK!
Odsuwamy się od Agi, a ona stoi jeszcze z zamkniętymi oczami i ciężko oddycha.
Wracamy na fotele, a Aga drżącym głosem mówi:
– Gramy.
Przegrywa Maciek.
„Przegrany musi pieścić się sam”
Widzę uśmiech na twarzy Maćka. No faktycznie to zadanie jest typu lekkie.
Maciek zdejmuje slipki i zaczyna się zabawiać swoim kutasem.
Mam 5 minut przerwy, więc obserwuję moją żonę. Nie zwraca na mnie szczególnej uwagi.
Wpatrzona teraz w kutasa Maćka jak w obrazek. Nudzę się. Napięcie seksualne wyraźnie opada. DZWONI ZEGAREK. Koniec.
– Gramy dalej.
Przegrywam ja.
Aga czyta: „Przegrany będzie pieszczony przez pozostałych. Nie ma prawa się ruszać”
Staję na środku pokoju a Aga Nastawia zegarek. Niezwykle szybko żona sciąga mi slipki do kostek. Bierze kutasa w usta i zaczyna go posuwać. Maciek stoi jak słup, zauroczony takim widokiem. Już po minucie mój kutas jest w pełnym wzwodzie. Żona klęcząc już niemal siłą
wygina go w dół. Cofam się nieznacznie i pałka wyskakuje z ust żony. Teraz skierowana jest wyraźnie ku górze. Aga wstaje, łapie pałkę w rękę i mówi:
– Ostrzegam!
Nie wiem przed czym. Zresztą, nie mam czasu się zastanawiać bo teraz posuwa go ręką.
I to szybko, bardzo szybko. Minęły dwie minuty, a ja już czuję mrowienie w kroku. Czuję jak we mnie wzbiera lawa. Jak tak dalej pójdzie, to za następną minutę będzie po wszystkim.
Żona zwalnia tempo. Zmęczenie?
– Maciek, zastąp mnie – słyszę.
Maciek przejmuje pałeczkę. Znów zasuwamy. Orgazm zbliża się nieuchronnie. W głowie tłoczy się myśl, że jak się spuszczę, to zostanę wyłączony z gry na jakiś czas. Zaczynam kombinować. Wykorzystując sytuację, że mam swoje slipy na kostkach pochylam się nieznacznie do tyłu i tracę równowagę. Odrywam się od ręki Maćka.
– No nie! Tak nie może być – mówi Aga. Złamałeś zasady.
– Ale to nie moja wina – próbuję się tłumaczyć.
– Twoja.
– Twoja.
– Kara musi być. Od nowa 5 minut – mówi żona. W kajdankach.
Widzę, ze jej bardzo zależy na tym, abym się spuścił. Co zamierza dalej?
Maciek zakłada mi kajdanki z tyłu. Nie wie jak je zamknąć. Pyta o kluczyk???
Żona mu szybko wyjaśnia, że do nich nie ma kluczyka. Dokręca się taką śrubkę i są zamknięte. Pojętny. Dokręcił śrubkę. Natychmiast łapie za mego kutasa i posuwa.
– Ale teraz mogę się ruszać? – pytam
– Rób co chcesz – mówi Maciek. To już nie ma znaczenia.
Błyskawicznie kucam. Próbuję ciałem zamknąć dostęp do kutasa.
– Tak nie wolno – z wypiekami na twarzy mówi Aga.
– Wolno, pytałem.
Ze slipkami na kostkach i kajdankami z tyłu mam marne szanse. Maciek siada mi na nogach. Ma mojego kutasa tuż przed sobą. Próbuję jeszcze maksymalnego skłonu w przód.. Rzeczywiście, dostęp do mojej pały jest utrudniony. Żona popycha mnie i przewracam się na plecy. Staje nade mną okrakiem. Widzę jej muszelkę ozdobioną leciutkim zarostem. Nogi wokół muszelki są mokre. Siada na mnie i przytrzymując mi ramiona patrzy mi prosto w oczy.
– Maciek, rób tam swoje.
Czuję jak mój kutas nabiera nowych doznań. Po dwóch minutach dochodzę. Strzelając gdzieś tam z tyłu patrzę w oczy Agnieszki.
Widzę na jej twarzy zadowolenie. Patrząc na mnie mówi:
-Gramy dalej.
Siadamy znów w fotelach. W głowie mi szumi i myślę, że to nie sprawa alkoholu.
– To może napijemy się – wyrywa mi się.
-Jasne – mówi Maciek. Trochę płynów straciłeś. Trzeba uzupełnić.
Podpiliśmy sobie trochę i mija prawie pół godziny.
Aga znów rozdaje karty. Jak zwykle nic. Wymieniam i jest jeszcze gorzej. Przegrywam.
Ciekawe – myślę, czego będzie chcieć żona teraz.
Aga wyciąga wizytówkę i czyta:
„Wygrany będzie uprawiał ze mną miłość hiszpańską” Wstaje i nastawia zegarek.
Co to jest? – pytam w myślach sam siebie.
– Ja wygrałem – oznajmia Maciek
Jestem przekonany, że oni wiedzą co to jest, a ja głośno nie pytam żeby nie wyjść na idiotę.
– Na leżąco czy na stojąco – pyta żona. (Więc wie).
– Może na stojąco – mówi Maciek.
Obserwuję co się będzie działo. Żona siada na stolik i rozpina sukienkę od góry. Liczę, jakby to było najważniejsze. Cztery guziki. Odsuwa boki sukienki na bok i oczom wszystkich ukazują się jej piersi. A nie ma się czego wstydzić. Wyraźnie nabrzmiałe. Sutki stojące jak piki. Maciek podchodzi i pakuje swego kutasa między piersi żony. Ona go ściska piersiami a on zaczyna posuwać. Siedzę obok i przyglądam się. Widzę jak żona co raz częściej spogląda na swoje piersi. A właściwie na to, co jakiś czas wyłania się z jej rowka między piersiami.
Czuję, że wzbiera we mnie od nowa podniecenie. Nigdy nie widziałem jej w takiej sytuacji.
Chciałbym żeby Maciek przestał, a jednocześnie chcę to oglądać nadal.
Po trzech minutach (ciągle obserwuję zegar) przesunęli się tak, że Maciek zasłania mi plecami co się tam dzieje. Nie widzę żony. Czekam jeszcze trochę i wreszcie nie wytrzymuję. Wstaję tylko po to żeby ją widzieć. Gdy tylko zachodzę z boku widzę jak żona gwałtownie podnosi głowę. Dreszcz przebiega mi po plecach. Co robiła z opuszczoną głową? Czyżby ….
Nie niemożliwe, to nie ona. DZWONI ZEGAREK.
Maciek odchodzi, a ja obserwuję Agę. Oddycha szybko. Powoli wraca do tego świata. Kątem oka widzę kutasa Maćka. Jego czubek wyraźnie się świeci. Jest po prostu mokry. Od czego?
-Gramy dalej – mówi Aga niepewnym głosem.
Oczywiście przegrywam. Czemu to mnie już nie dziwi.
Aga czyta: „Przegrywający bierze w usta kutasa. Pozostali robią co chcą”
Najpierw uczucie ulgi. Dadzą mi spokój. Po chwili myślę: A jak ja sobie wezmę do ust kutasa? Co ja magik jestem?
– A jak ja mam to zrobić – pytam
– Jak chcesz, bylebyś miał go w ustach – odpowiada żona.
– Służę moim – mówi Maciek. Przecież to kutas. Wyraźnie się ze mnie nabija.
– No szybko, bo nie ma na co czekać.
– Na leżąco czy na stojąco – próbuję powtórzyć tekst.
– Na klęcząco – wali Maciek.
– Nigdy tego nie robiłem – mówię. Nawet nie wiem jak.
– Co nie wiesz jak – mówi żona. Mnie się nigdy nie pytałeś czy umiem czy nie. Przynajmniej zobaczysz jak to jest. Czemu tylko ja to mam wiedzieć.
Klękam. Aga nastawia zegarek. Maciek podchodzi do mnie z wyprężonym kutasem.
Otwieram usta a on bez namysłu wciska mi go do ust. Jest ciepły, śliski i duży. Już myślę jak ja z nim wytrzymam 5 minut?
Gdy tak klęczę z kutasem w ustach coś się za mną dzieje. Słyszę jakiś ruch, ale nie mogę się odwrócić. Mija pierwsza minuta i Maciek delikatnie zaczyna się poruszać. Jak przy stosunku.
Jego pała aż pulsuje. A jak mi wystrzeli? Nie do tego nie mogę dopuścić.
Otwieram szerzej usta i kutas Maćka ma teraz luz. Obok nas staje moja żona i łapie za kutasa Maćka. Bezczelnie zaczyna go posuwać ręką. Jednocześnie ręka Maćka wjeżdża pod sukienkę Agi i wdziera się do jej szparki. Żonie aż zapiera dech. Teraz już zasuwa ręką jak pośpieszny. Widzę że się całują.
Czas to jakoś przerwać. Łapię za rękę żony i ją trzymam. Maciek drugą ręką łapie za kutasa i zasuwa dalej. Łapię go też za rękę.
– Stop – mówi zdyszana już trochę Aga. Złamałeś zasady. Od nowa 5 minut i w kajdankach.
Zakłada mi kajdanki i staje obok.
– A zegarek? – pytam jak głupi
– Dobrze. Aga go nakręca.
Maciek znów wciska mi kutasa. Jest jakby jeszcze większy. Żona natychmiast porusza nim ręką. Maciek wkłada rękę pod sukienkę i widzę jak pociera szparkę Agi. Trwa to w nieskończoność. Jeszcze chwila, a się spuści. DZWONI ZEGAREK. Aga ściąga mi kajdanki. Widzę, że jest wyraźnie niezadowolona. Lecę do łazienki i długo płuczę usta. Gdy wracam siedzą już na fotelach. Szklaneczki nalane.
– Chciałem ci się spuścić, ale potem byłbym nie do użytku.
– No to co? Przecież nic by się nie stało – mówię.
– O nie. Mam na dzisiaj inne plany.
Gramy dalej – mówi Aga. Bo te najtrudniejsze zadania przed nami.
Przed nami czy przede mną? – myślę. Zostały dwie wizytówki.
Dziwne, ale to ja wygrywam przedostatnią grę. Widzę zakłopotanie na twarzy Agi. Jeszcze raz sprawdza karty. Rzeczywiście to ja wygrałem. Żona wstaje i wychodzi z kartami.
Czekamy na odkrycie wizytówki. Po dwóch-trzech minutach wraca i kładzie karty na stole.
Odkrywa wizytówkę:
„Wygrany będzie mógł zatopić kutasa w szparce Agi”
Wstaję i podchodzę do Agi.
– Nie, nie, siadaj..
Posłusznie siadam na fotelu.
– No, wyciągaj kutasa.
Posłusznie wyciągam. Może nie jest w największym wzwodzie, ale żona nie czeka. Nastawia
kalafiorka i odwraca się tyłem. Siada na mojego kutasa i z niemałą trudnością wpycha go sobie do środka. Czuję jak mój kutas tam wpadł. Jest tak mokra, że nic nie czuję z wyjątkiem ciepła. Po minucie mój kutas napręża się całkowicie. Chcę ją posuwać, ale jest mały problem.
Żona przysiadła tak mocno, całym ciężarem, że nie mogę się ruszyć. Maciek siada naprzeciwko i chce coś zobaczyć. Ale daremnie, bo sukienka, choć krótka zasłania wszystko.
Mija kolejna minuta, potem kolejna a ja próbuję posunąć żonę i nie mogę. Kilka ruchów i wysiadam. Po bezskutecznej szamotaninie DZWONI ZEGAREK. No, to se poszalałem.
Maciek jest wyraźnie rozbawiony.
Gramy dalej – mówi Aga. Ostatnie zadanie.
Rozdaje karty. Przegrywam.
Aga odwraca ostatnią wizytówkę:
„Przegrany zostanie przywiązany nago do stołu. Pozostali robią z nim co chcą”
Nie zdziwił mnie taki rozkaz. Wiedziałem, że na końcu będzie coś niezwykłego.
Pomyślałem – no cóż takiego oni mi mogą zrobić, czego jeszcze nie zrobili. NIC.
Ale natychmiast, gdzieś głęboko w głowie odkryłem przedziwną myśl. Jak ja tu będę leżał
na stole unieruchomiony to co będą robić oni? Będą mnie pieścić czy zajmą się sobą?
Wyraźny mój niepokój zainteresował Agę.
– No co, rozbieraj się.
Rozebrałem się do naga i usiadłem na stoliku.
– Nie, nie. Połóż się. Położyłem się
– Aga podchodzi ze sznurkami. Leżę tak, że nogi od kolan zwisają mi poza stolik
Nadal mam duże wątpliwości, zwłaszcza że Aga z Maćkiem wymieniają ukradkiem jakieś spojrzenia. Żona bierze sznurek i zawiązuje na jego końcach pętelki.. Potem przeciąga sznurek przez pętelkę i zostawia kawałek luzu. Powstała pętla samozaciskająca się z obu stron. Następnie coś majstruje pod stołem. Nie wytrzymuję i siadam. Chcę widzieć co robi.
Przywiązuje następny kawałek sznurka do nogi od stołu, i tak wokół mnie do wszystkich czterech nóg. Sznurek zawiązuje mi wokół kostki. Tak samo robi z drugą nogą.
Obserwujemy to z Maćkiem w milczeniu. Minęły dwie minuty, a ja już mam przywiązane nogi. Teraz sznurek z dwoma pętelkami kładzie w poprzek stołu, tam gdzie mam mieć głowę.
Czy ona chce mnie udusić.
– No kładź się. Kładę się, ale z coraz większym niepokojem. Co będzie jak Maciek się do niej dobierze? Czuję, że muszę wymóc na niej jakąś obietnicę.
– Ale obiecaj mi, że nie dasz Maćkowi się przelecieć.
– Oczywiście że nie dam.
– Maciek, będziesz ją chciał przelecieć?
– No jasne, ale jak nie da to nie.
– A co zrobisz, jak się zacznie do ciebie dobierać? – pytam żonę.
– A choćby zakryję sobie szparkę ręką.
– To mnie nie przekonuje.
– To będę robiła to co ty mi każesz. Przecież nie możemy dopuścić do tego, żeby ktoś obcy wdarł się do naszej szparki.
Przekonała mnie tą „naszą szparką”. A może bardziej chciałem być przekonany. Kładę się na plecy. Ręce trzymam luźno.
– Daj ręce za głowę – mówi Maciek.
Daję, a Aga już tam przywiązuje lewą. Pozostaje mi tylko prawa. Nasuwają się kolejne wątpliwości. Wiem, że jak przywiąże mi prawą rękę to koniec. Nie będę miał wpływu na nic.
Przyglądam się jak wiąże prawą i stało się. Leżę unieruchomiony na stole. Obok stoi moja żona i jak teraz widzę rozgrzany Maciek. Pała sterczy mu ze slipek tak, że wychodzi poza gumkę. Aga podchodzi do niego i niby przypadkiem muska go w kutasa.
Pierwszy dreszcz przebiega mi po plecach.
– Czy mam nastawić zegarek – pyta Aga.
– No pewnie – odpowiadam.
Żona przekręca kalafiorka, ale tym razem słyszę sprężynę dość długo nakręcaną.
Mój niepokój wzrasta.
Żona podchodzi do mnie od strony nóg i prawie kładzie się na mnie. Zaczyna ocierać się piersiami o mojego kutasa. A jest on nabrzmiały jak nigdy. Materiał sukienki drażni mnie.
Nagle od tyłu podchodzi Maciek.
Jest w slipkach. Pochyla się nad Agą, delikatnie łapie ją od tyłu za piersi i zaczyna delikatnie ugniatać. Teraz widzę twarz Agi. Jest spokojna, jakby się tego spodziewała. Po kilku chwilach Maciek zaczyna rozpinać guziki sukienki. Przy piątym piersi dosłownie wypadają
na moją pałkę. Ugniata je dalej, a Aga wydaje z siebie wyraźny pomruk zadowolenia. Chcę to przerwać, ale nie mogę. Obserwuję twarz żony, u której widzę pierwsze oznaki podniecenia.
Przez ramię Agi patrzę na Maćka. Puszcza do mnie oko i zdejmuje slipy. Kutas sterczy mu jak maczuga. Zbliża się do Agi i próbuje dostać się do jej szparki. Aga czuje już to, co się za nią dzieje i patrząc mi w oczy pyta:
– Co mam zrobić?
– Zasłoń ręką, jak mówiłaś. Aga posłusznie zakrywa ręką dostęp do szparki. Maciek bez chwili wahania łapie ją za rękę i przytrzymuje. To samo dzieje się z drugą ręką.
Trzymając ręce żony z tyłu znów napiera. I tym razem mu się udaje, przynajmniej tak myślę, bo Aga aż traci na chwilę oddech. Przełyka ciężko ślinę.
– Jest w tobie? – pytam
– Troszeczkę – odpowiada drżącym głosem. Zaciskam jak mogę żeby go dalej nie wpuścić.
To zaciskanie coś nie bardzo jej wychodzi, bo Maciek zaczyna delikatnie ją posuwać.
Z jej ust wychodzi cichutkie pojękiwanie.
– Co mam zrobić teraz – pyta.
– Wstań, wyprostuj się.
Aga ciężko podnosi się i Maciek tym zaskoczony wychodzi z niej. Podchodzi teraz z pałą do mnie i ociera ją o moje usta. Czuję wyraźnie Agnieszkę.
Agnieszka znów się pochyla nad mojego kutasa i tym razem bierze go w usta. Zaczyna pieścić go językiem. Maciek na ten widok jest już znów z tyłu żony.
– Wyprostuj się – mówię. Żona posłusznie się podnosi.
Maciek ociera się teraz kutasem o tyłek Agi. Ale gdy próbuje wejść, żona porusza tyłkiem.
Nie wchodzi. Maciek przechodzi teraz do mnie, i stoi mi nad głową. Wyraźnie na coś czeka.
Aga znów kładzie się na mnie. Czuję jak jest rozgrzana. Oddycha szybko i widzę w jej oczach ten jej dziki błysk.
Majstruje coś koło mnie i widzę jak trzyma w rękach sznurek z dwiema pętlami, na którym przecież leżę. Jedną pętlę zakłada na lewą rękę i ją zaciska. Teraz wsuwa prawą rękę do pętli.
– Co będzie jak zacisnę sobie tu pętelkę? – pyta.
Aż zaczynam drżeć z podniecenia.
– Nie zaciskaj – mówię bez przekonania.
Maciek tymczasem przechodzi obok stołu, kierując się jak zwykle w kierunku tyłka żony, niespodziewanym ruchem zaciska pętlę. Moja żona jest już unieruchomiona. Leży na mnie z wypiętym tyłkiem.
Uśmiech na twarzy Maćka mówi wszystko. Już jest z jej tyłu i od razu bierze się do roboty.
Wchodzi w nią jednym ruchem. Żona wydaje cichy jęk. Wiem ze jest w środku. Moje podniecenie osiąga poziom najwyższy z możliwych. Zaczyna posuwać powoli, starając się to robić delikatnie, a zarazem coraz głębiej. Po chwili widać że dobił do końca, bo żona aż zachłysnęła się swoim oddechem. Aga przesuwa się jeszcze niżej, jakby chciała mu wszystko ułatwić. Ale czuję że jej piersi leżą na moim kutasie. Maciek zaczyna przyspieszać.
Żona już nie pojękuję, ona głośno jęczy. Jej piersi poruszane ruchami Maćka pocierają mi kutasa. Zaczynam czuć mrowienie na całym ciele. Maciek zasuwa już jak maszyna. Widzę jaki jest zadowolony. Żona już się nie kontroluje. Nie wie gdzie jest. Nadciąga orgazm.
Aga pręży się i z trudem łapie powietrze. Cała się trzęsie. Cichutki najpierw okrzyk wychodzi jej z piersi. Chwilę potem słyszę już tylko sapanie. Wygina się lekko do tyłu i krzyczy. Nie, wrzeszczy.
Nie mogę już wytrzymać i strzelam sobie nasieniem na brzuch. Aga i tak to rozciera swoim ciałem.
Napięcie u mnie opada. Aga wciąż pojękuje. Nagle słychać dochodzącego Maćka. Spuszcza się, bo Aga wyraźnie reaguje na jego skurcze.
Maciek po chwili odsuwa się i opada w fotelu. Zaraz wstaje i odwiązuje mnie.
Wszyscy razem siadamy i odpoczywamy nic do siebie nie mówiąc.
Przerywam milczenie:
– Komu było dobrze? – pytam
– Mnie
– Mnie
– Mnie też.
Rano Maciek wyjechał. Pożegnaliśmy się jak przyjaciele. Tylko żona wymieniła z nim długi pocałunek. Ale to już nie robi na mnie żadnego wrażenia.
Dwa tygodnie później, gdy wróciłem z pracy, Aga powiedziała mi, że dzwonił Maciek.
Będzie w naszym mieście. Pytał, czy będzie się mógł u nas zatrzymać na dwa dni.
Oczywiście zaprosiła go do nas. A właściwie ich, bo Maciek zapowiedział się ze swoją żona.
Podobno wspaniała kobieta.

Podziel się z namiswoją opinią
0Fajne!0Świetne!0Haha0Wow

0 Comment

Leave a comment