Słowacki wypoczynek

Udostępnij

„Jedźcie, nie pożałujecie, i w ogóle się nie przejmujcie, że nie macie nic zarezerwowane. Tatralandia to ponad 150 domków kilkuosobowych, więc coś na pewno na was czeka…” W mojej głowie kołatały się słowa Arlety i cieszyłam się z tego, że ich moc przebija dochodzące do mych uszu wyrzuty męża. Piotr był zniesmaczony. Zrobiliśmy ponad 600 kilometrów i dowiedzieliśmy się w recepcji, że niestety nie ma już ani jednego wolnego miejsca.

Usiedliśmy na ławce przy wyłożonej kostką alejce. Piotr zaczął dzwonić po numerach z jakiegoś informatora otrzymanego w recepcji Aquaparku, ale kolejne rozmowy kończyły się informacją, że przecież długi weekend majowy w Polsce to cała Słowacja zajęta… Żeby nie wsłuchiwać się w narastające zdenerwowanie męża popatrzyłam na ławkę stojącą opodal. W krótkich różowych szortach i rozchylonymi szczupłymi udami, W błękitnym topie ściśle obejmującym piersi, rozpiętym tak, że nad nim rysowały się półkule piersi, wpół leżała, wpół siedziała krótko obcięta blondynka. Ciemno granatowe okulary zakrywały jej oczy. Słońce nagrzewało jej opalone ramiona, uda i stopy obute w delikatne klapki. Raptem jej widok przesłoniły mi szerokie, męskie, nagie barki. Kiedy się odwrócił ujrzałam, że mi się przypatruje. Stał tak chwilę w ciszy. Miał coś elektryzującego w oczach, które patrzyły w moje oczy, ale tylko przez chwilę. Potem ześlizgnęły się na moje usta. Nie umiem wytłumaczyć, dlaczego, je rozchyliłam. Potem jego wzrok powędrował na mój biust. Nie umiem wytłumaczyć, dlaczego nieznacznie go wypięłam. Jego wzrok był przeszywający. Wstałam, obróciłam się do nich tyłem i zakrywając oczy od rażącego słońca spojrzałam na męża.

Aż się wzdrygnęłam, gdy tuż przy uchu usłyszałam szept:
– Masz zajebiste pośladki…
– Słucham?!!!
– Mówię dzień dobry, jakieś problemy macie?…
Hm. Przecież nie mogłam się przesłyszeć…
– Problemy, problemy – Piotr podniósł się z ławki i dość podniesionym głosem, dając do zrozumienia, co myśli o takim załatwianiu sprawy, na jakie go namówiłam wyjaśnił, w czym tak naprawdę tkwi nasz problem.
– Nic to. Podzwonię, a jak nie, to pojeździmy i jakoś załatwimy miejsce.
– Tak w ogóle to mam na imię Darek, a to moja żona Iwona.
Po krótkiej prezentacji Darek ciągnął dalej tym razem w ogóle nie patrząc na mnie.
– Słuchajcie, a może jakoś się dogadamy. Sami wynajęliśmy domek czteroosobowy, a jest nas dwoje. Jeśli chcecie, to dołączcie do nas. Zawsze i nam wygoda, bo taniej, i wam wygoda, bo nie musicie przepłacać za wejścia do basenów…
Po kilku minutach dyskusji i obgadywania szczegółów panowie poszli do recepcji, a my usiadłyśmy na ławce…

Zamieszkaliśmy razem…

Fajni ci ludzie…

Trochę było zamieszania, bo to i łazienka niewielka, jedna, ale za to bardzo czysta, Trochę dlatego, że sypialnię stanowiło całe poddasze, bez żadnych przegród. Trochę dziwne, ale postanowiliśmy, że ten tydzień jakoś się przemęczymy. Przemeblowaliśmy to delikatnie tak by i nasze łóżka były koło siebie, ale nie dało się inaczej, jak umieścić je cztery koło siebie.
Zaraz potem poszliśmy na baseny. Opór ludzi, baseny termalne, ciepłe, ech wygrzałam się…
Jakże ja chciałabym mieć taką sylwetkę, jak Iwona. Może jeśli chodzi o uda, pupę, czy nogi wyglądałyśmy podobnie, ale biust miała nieco większy, ale przede wszystkim bardziej krągły, praktycznie doskonały… Był wieczór…

– Zagrajmy w Euro-biznes – propozycję zapodał Darek – akurat mamy ze sobą.
– Możemy, chociaż ta gra często się przedłuża – popijając piwo rzucił niedbale mój mąż.
– Jest na to rada, piżama party – zachichotała Iwona i poleciała na górę.
Spojrzeliśmy po sobie zaskoczeni, wsłuchiwaliśmy się chwilę w tupot jej bosych stóp na górze, potem na schodach i nagle wbiegła do aneksu kuchennego ubrana jedynie w kusą satynową, złotej barwy koszulkę nocną na ramiączkach. Jej piersi falowały radośnie napierając na materiał, który kończył się w połowie ud.
– No jak?
– Bosko – powiedział Piotr, a jego ton zwrócił w końcu moją uwagę…
– Fruwać na górę gołąbeczki, Darek rozkłada planszę, ja robię drinki, a potem Darek się przebiera- zakomenderowała Iwona.

Mój men zawsze lubił pokazywać tors, więc z rozmysłem nie ubierał góry od piżamy, a tylko szorty. Ja nie miałam wyboru, ubrałam satynową, niewiele dłuższą od tej, którą miała na sobie Iwona koszulę nocną purpurowego koloru, prezent od męża. Niestety koszulka ta miała jedną wadę. Miała chyba zbyt długie ramiączka, a może to kształt moich piersi sprawiał, że niesfornie ciągle mi opadało raz jedno, raz drugie ramiączko. Musiałam się pilnować, bo gdy się za dużo obracałam, dosyć mocne wycięcia pod ramionami sprawiały, że prawie odsłaniał się sutek. Jadąc myślałam, ze to akurat dobry wybór na wyjazd, ale teraz…
Ostatecznie bojąc się, ze sen nas zmorzy przy graniu zanieśliśmy wszystko na górę.
W trakcie grania coraz częściej musiałam poprawiać koszulkę, bo kilka razy złapałam wzrok Darka wpatrzony w już niedaleki odsłonie sutek. Postanowiłam więc grać tak, aby jak najszybciej przegrać. Atmosfera była bardzo miła, drinki nas rozluźniały. Iwona siedziała naprzeciwko mnie. Często zmieniała sposób siedzenia i wtedy miałam wrażenie, że dostrzegam jej łono. Zastanawiałam się, czy mój mąż też tam kieruje wzrok. Myślałam o tym, i może z tego powodu, może z powodu wzroku Darka świdrującego mój biust, a może z zupełnie innych przyczyn stawałam się wilgotna…
Przegrałam…

– A wiecie, jaką ja mam chęć na placki ziemniaczane. Jakie dobre placki robi Anna normalnie, nie macie pojęcia- słowa mojego męża przerwały stukot kostek do grania.
Nawet mi to pasowało. Po krótkiej dyskusji zgodziłam się je zrobić-zresztą wiedziałam, że się bez nich nie obejdzie i składniki przywiozłam ze sobą. Zeszłam do kuchni, zawiązałam wokół bioder fartuch i wzięłam się do obierania ziemniaków a potem mieszania składników. Niesforne ramiączko w końcu całkiem opadło, a sutek w pełnej okazałości pojawił się nad materiałem. Nie mogłam tego poprawić, obie ręce bowiem miałam upaprane mieszaniną ziemniaków i jajka.

– Też poległam, kapitaliści ci nasi mężczyźni, pomóc Ci coś?
Iwona lekko i zwiewnie wbiegła do kuchni.
– Nie. Dzięki. Dam radę. Może tylko popraw mi ramiączko, bo jakby wszedł Twój Darek, to miałabym się z pyszna.
– No co ty – Iwona spojrzała na mój nagi sutek – Przecież już kilka razy go dziś o mało nie zobaczył…
– Widziałaś?
– No pewnie.
– I co?
– Nic- Iwona podeszła do mnie wyciągnęła dłoń, jakby chciała poprawić mi odzienie, ale cofnęła się.
– Czekaj!
Podbiegła do szafy i z torby wyciągnęła profesjonalny, duży, z obiektywem, ale chyba cyfrowy aparat.
– Co ty zamierzasz zrobić? – spytałam.
– Pokażę Ci jak fajnie wyglądasz.
– Ale przestań.
– Nie przestań, tylko… Rób dalej swoje
– No nie będziesz mi robić rozebranych zdjęć.
– A czemu?! Nie bój się, jestem profesjonalnym fotografem, zdjęcia Ci pokażę, a jak się nie spodobają, to je wykasujemy.
Zupełnie nie mam pojęcia, jak to się działo, że miała na mnie taki mocny wpływ, ale pozwoliłam jej.

Sfotografowała mnie i z tego profilu, z tej strony, gdzie miałam odkryty sutek, potem ubrała mi to ramiączko, a zdjęła drugie, instruując, jak mam się ustawić, zrobiła kolejne zdjęcia. A potem podeszła i patrząc mi w oczy, jakby mówiąc, nie bój się, opuściła mi oba ramiączka do połowy ramion tak, że obie piersi zostały odkryte. Zrobiła mi parę zdjęć, jak piekę placki, jak je zrzucam na talerz. A potem stanęła za mną, gdy myłam naczynia, dotknęła dłonią mojego karku i szepnęła:
– Nie przerywaj, rób co robisz.

Poczułam jej dłonie w okolicy swoich pośladków. Podwijała mi dół koszuli pod fartuszek. Chciałam coś powiedzieć, ale szepnęła:
– Zrobię zdjęcia z tyłu, twarzy nie będzie widać, zresztą będziesz je mogła sama wykasować…
Pstryknęła kilka fotek…
– Wypnij się, ale nie wulgarnie…
Czemu tak się jej poddawałam…
– Rozchyl delikatnie uda
Czemu nie oponowałam
Podeszła i obciągnęła moją koszulkę. Stałam tak.
– Speszona?
– Nieco.
– Chyba bardzo. Wolałabyś, żeby tu był Twój mąż?
– Nie wiem, a czemu pytasz?
– Bo mam pomysł, na jeszcze kilka fotek. Robił Wam ktoś takie fotki?
– Nie, ale… – Wypiłam jednym haustem podanego mi przez Iwonę drinka.
– Piotrze… Zejdź do nas, Darku zostań na górze, przygotowujemy małą niespodziankę.
Chciałam poprawić ramiączka, ale Iwona przytrzymała moje dłonie
– I tak już miałem schodzić, bo właśnie prze… – Piotr zastygł w pół kroku i pół słowa.
– Iwona jest fotografem – zdążyłam wykrztusić z siebie… Gdy udało mi się podnieść wzrok i spojrzeć mu w końcu w oczy nie znalazłam w nich spodziewanej złości, czy czegoś w tym stylu, a jedynie ten szklisty wyraz, który pojawiał się w nich, gdy wracał do domu wcięty, ale na tyle, że mógł i miał ochotę na seks. Ten wyraz oczu mówił, chcę cię, wezmę cię, zerżnę…
– Dasz się namówić na parę zdjęć, które byłyby niejako kontynuacją sesji, jaką tu zrobiłyśmy?
– Pewnie, a co mam robić…

Iwona znów była w swoim żywiole. Placki były już upieczone zatem razem z Piotrem zrobiliśmy na szybko kilka naleśników jeszcze. Iwona fotografowała naszą wspólną pracę kuchenną, jego dłonie na moich sutkach, jeszcze raz zawiniętą moją koszulę pod fartuch. W końcu namówiła mnie na postanie w samym tylko fartuszku, który nie miał góry, a był na tyle skąpy, że nie okrywał mi pośladków. Miałam właśnie podać do ust Piotrowi placek ziemniaczany, gdy do kuchni wparował Darek. Zamarłam, ale tylko na chwilę. Nie wiedząc co robić złapałam dwa placki ziemniaczane i zasłoniłam nimi piersi odwracając się nieokrytą przecież pupą do szafki kuchennej… Nie zdążyłam nic z siebie wydusić, gdy Iwona powiedziała:
– Świetnie, stój tak z tymi plackami, a wy panowie przybliżcie się tak, jakbyście chcieli je ugryźć.

Byłam tak podniecona wcześniejszymi zdjęciami i całą sytuacja, że stałam jak wryta. Czekałam na reakcję męża, ale on tylko pochylił głowę i dotknął ustami placka. Podobnie zrobił Darek.
– Przymruż oczy Ania…
Najchętniej bym je zamknęła…
– A teraz podnieś placki i daj im obu do ust…
– Ale!..
– Jeszcze kilka fotek i koniec…
– Ale!..
– No nie bądź taka wstydliwa – szepnęła Iwona – masz, może to cię trochę rozluźni – praktycznie wlała mi do buzi zawartość szklanki z drinkiem. Poczułam gorąco..

Piotr podniósł moją dłoń z plackiem i ugryzł go. To samo zrobił Darek… Czy te placki były tak małe, czy ich gryzy tak łapczywe… Placki zniknęły… Jak na ironię Darek był leworęczny, więc gdy Iwona poprosiła:
– A teraz chwyćcie każdy za pierś Ani – zanim cokolwiek zrobiłam poczułam na swoich piersiach ich dłonie… Wzdrygnęłam się…
– A właściwie nie, weźcie każdy naleśnik i połóżcie go każdy na swojej piersi Anny.
Czy ona miała pojęcie, jak te piersi były pobudzone, a jeszcze to ciepło naleśników..
– A teraz delikatnie je rolujcie od dołu do góry…
Och, stałam i poddawałam się dłoniom dwóch mężczyzn i patrzyłam na to co robi Iwona, jak jakaś bezwolna… Wycisnęła mi wokół sutków bitą śmietanę…
– Maczajcie naleśniki i jedzcie…
Delikatne pukanie naleśnikiem w sutek tylko go bardziej podrażniało.
– Zjedzone? No przecież nie zostawicie tak resztek śmietany, trzeba to oblizać, ale bokiem, niech widzę wasze profile i jej sutki.

Wilgotne i ciepłe języki na sutkach. Ach… Kątem oka zauważyłam, że obaj panowie są silnie pobudzeni. Ich penisy sterczały dumnie w szortach. Niestety Iwona też to dojrzała..
– O! Fajny pomysł. Ania, odsuń gumkę szortów raz jednemu, raz drugiemu panu i zaglądnij ukradkiem, co tam mają…
– Że jak!?
– Oj! Nie bądź małą dziewczynką.
Dlaczego ja to zrobiłam?…
– Ok., zrób jeszcze cztery naleśniki, a was panowie poproszę do mnie – zakomenderowała Iwona.
Bardzo chętnie obróciłam się, skrywając przed ich wzrokiem swoje piersi. Smażyłam naleśniki rozkoszując się wewnętrznym gorącem, które pulsowało mi we krwi, Pobudzeniem, które z niczego sięgało szczytów, a może i rozdygotaniem, w jakie zwykle wpadałam po wypiciu kilku drinków. Nie słyszałam wcale, co tam szeptali pozostali, ale zrzucając na talerz ostatniego naleśnika przypomniałam sobie nagle, że świecę w ich stronę gołą pupą. Odwróciłam się nagle i stanęłam jak wryta. Panowie stali obok całkowicie nadzy…
Iwona podała mi drinka.

– Wypij – normalnie może bym i już nie wypiła, ale jego sączenie dawało mi nadzieję, że ten sen zaraz pryśnie, że…
– Stańcie z obu stron Anki przodem do mnie wszyscy..
– A teraz bokiem do Ani
– Ania możesz ująć w dłonie oba penisy?!
Spojrzałam na męża… Tak bardzo nie chciałam mu dać znać, że chcę… Uśmiechnął się
Ujęłam je oba u nasady.

– Mam taki pomysł – uśmiechałam się ubawiona, gdy Iwona wyjaśniała, co mam zrobić – i zrobiłam to. Owinęłam oba penisy wyciągniętymi spod spodu naleśnikami /pozostałe przykryłam talerzem i postawiłam na nim patelnię – żeby były ciepłe/. Naleśniki upstrzyłam bitą śmietaną. Penisy były teraz schowane w nich. Ciepło naleśników spowodowało, że wyprężyły się jeszcze dumniej. Iwona podeszła z wyjętymi z torby apaszkami. Związała mi dłonie. Wiedziałam co powie, wiedziałam, o co będzie chodzić i… Zastanawiała mnie tylko reakcja męża, ale on cały czas się uśmiechał… Iwona podeszła do Darka i zawiązała mu opaskę na oczach. Potem to samo zrobiła Piotrowi.
Już nie trzeba było nic mówić. Kiedy zaczęłam konsumować naleśnika z penisa męża poczułam dłonie Darka na pośladkach. Błądziły… Czy tak błądzą dłonie niewidomego? Bałam się odwrócić. Odwiązał supeł fartucha. Teraz już mi to nie przeszkadzało. Właśnie kończyłam zasysać naleśnik, gdy poczułam, jak szuka dłońmi mojego łona.
– Jeszcze obliż śmietanę…

Kiedy oblizywałam śmietanę z męża przyrodzenia palce Darka znalazły moją rozognioną różę, moje wargi były nabrzmiałe i pełne erotycznej chuci…
A potem odwróciłam się. Spojrzałam na twarz Darka. Była zastygnięta, jakby oczekiwał cudu. I to ja ten cud miałam mu dać. Pochyliłam się, a wypinając się dotknęłam pośladkami napiętego penisa męża. Skubnęłam ustami naleśnik na Darka penisie, a potem zaczęłam go zsuwać z niego. Chyba w ostatnim momencie stwierdziłam, że nie mogę tego zrobić. I wtedy poczułam, jak mój mąż wbija się we mnie energicznym ruchem, w głąb mojej mokrej i pobudzonej cipki. Jego ruch, jego uderzenie biodrami sprawiły, że wraz z końcówką naleśnika prawie połknęłam penisa Darka. Darek, nie będąc przygotowanym na taki ruch, cofnął się nieco do tyłu, aż oparł się pośladkami o brzeg stojącego za nim fotela. Kolejny mocny sztych męża sprawił, że jeszcze mocniej połknęłam penisa Darka…
Było mi bosko…

Bardziej wyczułam, niż zauważyłam, że Darek zdjął apaszkę z oczu.
– Musisz spić całą śmietankę…
Eksplozja Piotra w mojej cipce nadeszła trochę później, niż orgazm, który zawładnął moim ciałem. W tej niewygodnej pozycji, będąc podtrzymywaną za ramiona przez posuwającego mnie w usta Darka nie zauważyłam, kiedy ostatki smaku naleśnika i bitej śmietany zmieszały się z wlewającą mi się do gardła fontanną pobudzenia obcego mi do tej pory mężczyzny…
– Nie zdejmujcie jeszcze opasek…
Piotr stał z lekko już więdnącym penisem…
Iwona położyła palec na ustach dając mi do zrozumienia, bym nic nie mówiła.
– Ciepło naleśników powinno zrobić swoje, rozwiążę cię teraz i owiń penisy jeszcze raz naleśnikami.

Już wiedziałam dlaczego ten palec na ustach. Gdy wzięłam naleśnika Iwona zrzuciła koszulkę i wzięła drugiego. Gdy owijałam w naleśnik mdlejącego penisa Darka, ona zrobiła to samo z penisem Piotra. Iwona oddaliła się nieco…
– Piotrze, chodzi o to, że chcę jeszcze zrobić zdjęcia jak posuwasz Anią opartą o szafkę, sam, ok.?
– Ok. – odpowiedział spocony ale zadowolony Piotr – Tylko po co te naleśniki?
– A nie czujesz, jak znów twardniejesz…
– Wolałbym twardnieć w Ani ustach
– Aniu do dzieła więc – gdy to powiedziała powstrzymała mnie pokazując palcami Darka. Podeszła na chwilę do aparatu włączyła samowyzwalacz ustawiony na 10 może 20 sekund i pochylając się zaczęła zjadać naleśnika z penisa mojego męża. Ukłuło mnie coś mocnego, dziwnego… powinnam to przerwać, ale… Zajęłam się. Jakie było moje zdumienie, gdy ktoś dotknął moich oklejonych nasieniem męża warg i zgarnął z nich palcami to nasienie…
To była Iwona. Mrugnęła do mnie okiem i lekko kucając posmarowała swoje wargi zebranym z moich nasieniem. Byłam zaszokowana. Iwona odeszła dwa kroki, by jej głos zabrzmiał z dalszej odległości, i powiedziała.
– No to na koniec Piotrze jeszcze jeden seks – od tyłu. Oprzesz się o jej plecy, jak zdobywca, Żadne pieszczenie piersi, po prostu rżnięcie ok?
Stanęłam w rozkroku przy szafce, ale Iwona podeszła, odsunęła mnie od szafki szepcząc wprost w ucho:
– Podprowadź go do mnie – i stanęła w rozkroku oparta o szafkę.
Gdyby mi ktoś kiedykolwiek powiedział, że zrobię coś takiego uznałabym go za idiotę… Jeszcze wczoraj, jeszcze dzisiaj, jeszcze godzinę temu…

Podprowadziłam męża. Poszukał palcami jej cipki..
– Dwa razy w tak krótkim czasie… mhm… wiesz, jak lubię wchodzić w Ciebie wilgotną.
Wszedł w nią, już nie tak energicznie ale stanowczo. A może zrozumiał… Ale dłonie oparł o jej plecy i posuwał ją.
Co mnie podniecało, bo przecież nie to…
– Iwona, zostaw aparat na samowyzwalaczu, i chodź tu, zrobimy to koło nich – powiedział Darek.

Zrozumiałam przebiegły plan ich dwoje… Podobało mi się… Chciałam… Przeszył mnie gwałtowny dreszcz, gdy jego penis zanurzył się pomiędzy moimi rozchylonymi udami w moją sklejoną porcją nasienia cipkę. Był inny od penisa męża. Spojrzałam rozanielonymi oczyma w twarz Iwony opartej tuż obok mnie o szafkę kuchenną. Były zamglone, ale po chwili otworzyły się szerzej. Dała mi okiem znać, bym się lekko przysunęła. Myślałam, że chce mi coś jeszcze szepnąć. Gdy byłam blisko niej ujęła dłonią moją buzię i delikatnie mnie pocałowała. Chyba chciała coś szepnąć, ale wyraz zdumionych moich oczu…
Pocałowała mnie tym razem zdecydowanie mocniej, i gdy chciałam oderwać moje usta i coś powiedzieć rozchylając wargi wsunęła w nie swój wilgotny i gorący język…
– Zdejmij opaskę Piotrze…
Jej dłoń, objęła moją pierś, mój język spotkał się z jej językiem i było mi wszystko jedno co zobaczy Piotr gdy zrobi to, o co poprosił go Darek.

Podziel się z namiswoją opinią
0Fajne!0Świetne!0Haha0Wow

0 Comment

Leave a comment